I znowu brudne Dojlidy

photo12

Etyki wędkarskiej należy się uczyć od pierwszych chwil wstąpienia w szeregi Polskiego Związku Wędkarskiego, to znaczy od zapoznania się z regulaminem. Uczyć musimy się sami i przekazywać to należy już najmłodszym wędkarzom. Bowiem godny przykład do naśladowania jest bardzo ważnym czynnikiem wychowawczym i musimy pamiętać o tym, że jako pełnoprawni wędkarze stanowimy wzór bacznie obserwowany przez młodego człowieka. A zatem, ciąży na nas obowiązek godnego zachowania się i etycznego postępowania. Skoro zatem, nasz osobisty przykład jest najlepszym sposobem etycznego wychowania naszej młodzieży, naszych kolegów, niechże zatem każdy wędkarz zrzeszony w Polskim Związku Wędkarskim zacznie ten proces uzdrawiania naszych szeregów OD SIEBIE.

Zaczynam pisać te moje ,,wypociny” i naprawdę nie wiem czy warto, bo temat który poruszam jest wszystkim nam wędkarzom bardzo znany. Ale wiem natomiast, że dokąd będę żyć, muszę o tym bardzo ważnym problemie mówić, mówić, mówić… Może dożyję tych pięknych chwil, kiedy problem zaśmiecania naszych zbiorników wodnych przestanie W KOŃCU istnieć.
Od kilku lat, w naszym Kole przeprowadzamy akcje ekologiczne, polegające na sprzątaniu brzegów naszych zbiorników wodnych. Od kilku już lat obiektem tym jest zbiornik w Dojlidach. Od kilku lat jest to samo – panujący brud nad wodą. Ręce opadają, scyzoryk sam otwiera się w kieszeni. WSTYD I CHAŃBA!!!

Tegoroczną akcję przeprowadziliśmy dnia 8 listopada. Oczywiście po uprzednim powiadomieniu kierownictwa Dojlid, o godzinie 9:00 byliśmy na miejscu, uzbrojeni w plastikowe worki i rękawice ochronne. Jak zwykle podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna miała za zadanie sprzątanie brzegu wzdłuż ulicy Plażowej i dalej do budynków administracji zalewu, druga zaś brzegi w drugą stronę, aż dalej wzdłuż trzcin. I tu malutkie zaskoczenie. Linia brzegowa wzdłuż ulicy była w miarę czysta, poza kilkoma opakowaniami po zanętach, robakach, oraz pustymi butelkami po alkoholu i puszkami po piwie. Ale to był tylko ,,wstęp do uwertury!”. To, co ujrzeliśmy dalej budziło grozę. Mnóstwo śmieci – oj, przepraszam ,,wizytówek po wędkarzach”. Standardowo: puste opakowania po zanętach i przynętach, puszki po kukurydzy i piwie, reklamówki, resztki rozkładającego się i cuchnącego pożywienia. Do tego szmaty, papiery i butelki po alkoholu, na dodatek pobite.

Bezpośrednio i na brzegu – w wodzie ten sam scenariusz. Brak słów!!! Owszem, spotkaliśmy tego dnia nad brzegami łowiących wędkarzy. Jak zwykle ,,ta sama śpiewka” (oczywiście po zwróceniu im uwagi), że to nie ich, to już było jak przyszli na łowisko i nie zamierzają po kimś sprzątać. Gdy spytaliśmy ich, co o tym stanowi Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb PZW, tylko postukali się w czoło, rzucając w naszą stronę uwagi nie na miejscu. Posprzątaliśmy do końca brzegi zalewu i wszystkie te ,,wizytówki” przenieśliśmy do kontenerów, stojących obok budynku administracji zalewu.

To, co zebraliśmy, uwidoczniliśmy na zdjęciach, które publikujemy dla wszystkich pseudo – wędkarzy. Niech zobaczą je także wszyscy i niech zastanowią się nad tym jakże nabrzmiałym problemem. Niech wszyscy pamiętają, że środowisko naturalne nie jest naszą własnością. Na pewno pokolenie nasze nie jest ostatnim, które będzie korzystać właśnie z niego. Na koniec naszej akcji, wszyscy zebraliśmy się przy wspólnym (ostatnim w tym roku) ogniskiem wędkarskim. Były rozmowy i refleksje – jakże SMUTNE!!!

Serdecznie dziękuję młodzieży naszego Koła :Kamilowi Leszczukowi, Damianowi Gabińskiemu, Adamowi Krysztofikowi, Maćkowi Wróblewskiemu, oraz działaczom Koła : Zbigniewowi Wróblewskiemu, Bernardowi Gierłachowskiemu i Karolowi Sawickiemu, za udział w akcji ekologicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.