Zarybienie Czarnej Hańczy

Jako wędkarze Salmo Clubu Białystok, w Akcie Przejęcia Czarnej Hańczy zobowiązaliśmy się do działania na rzecz tej pięknej i legendarnej rzeki. Dokument jasno mówi, że jego sygnatariusze obiecali dołożyć wszelkich starań, by rzeka ta obfitowała w ryby i raki. W wyniku pertraktacji władz Zarządu Okręgu PZW w Białymstoku z władzami ośrodków zarybieniowych w kraju i za granicą zakupiony został narybek pstrąga potokowego.

Nie udało nam się niestety nigdzie dostać malutkich raków, jednak mamy nadzieję zrealizować to założenie w przyszłości. To tak półżartem, oczywiście… Zarybienie Czarnej Hańczy rozłożone zostało na dwa dni, w trosce o dobrą kondycję małych pstrągów. A tych wpuściliśmy niemało. Dwadzieścia tysięcy narybku pstrąga (tzw. „palczaka”) to wielki „zastrzyk” dla rzeki.

Pracownikom ZO PZW Białystok w zarybieniu pomogli wędkarze z Salmo Clubu Białystok oraz zaprzyjaźnieni wędkarze z Warszawy. W całe przedsięwzięcie zaangażował się także osobiście Pan Leśniczy z Nadleśnictwa Pomorze – Adrian Bagnowski, który obiecał przy tej okazji pomóc nam w pilnowaniu rzeki i utrzymywaniu jej w czystości. Wszyscy bowiem wiemy, jak intensywnie wykorzystywany jest przez kajakarzy szlak wodny Czarna Hańcza. Współpraca między wędkarzami i leśnikami z pewnością przyniesie wszystkim wiele korzyści.

Nasz kolega ichtiolog Grzegorz Pul dołożył wszelkich starań, by zarybienie przebiegło zgodnie z wszystkimi zasadami. Pstrągi wpuszczane były ze spływających łodzi oraz przez brodzących w rzece wędkarzy. Takie metody zarybienia sprawiają, że ryby są równo rozprowadzone po rzece. 

Serdecznie dziękujemy z tego miejsca wszystkim, którzy pomagali przy zarybieniu. Czy będzie ono efektywne? Z pewnością tak, gdyż przeżywalność „palczaków” jest dużo większa niż tzw. wylęgu żerującego. Z resztą – prognozy na bok. O wszystkim przekonamy się w nowym sezonie pstrągowym, od którego dzieli nas już tylko 2,5 miesiąca.

Serdecznie dziękuję Andrzejowi Hołowni za udostępnienie zdjęć z przeprowadzonej akcji zarybieniowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *