Sierścią i piórami cz. I

„Sierścią i piórami, czyli rzecz o muszkarstwie w wielu księgach przez Muszkarza spisana”

ODCINEK 1 „Spotkanie i zauroczenie”

W życiu każdego, nie tylko wędkarza, przychodzi nagle czas na zmiany. To, co robiliśmy dotychczas, przestaje nas bawić tak, jak kiedyś. W łowienie wkrada się rutyna, niechlujstwo i nuda. Nagle zaczynamy dostrzegać rzeczy, które nigdy nas nie interesowały. Z dnia na dzień w swej odmienności stają się te rzczy coraz ciekawsze. Zaczynamy podziwiać tych, co rzecz daną opanowali, co wiedzą na ten temat to, czego my nie wiemy. Taki jest początek.

Pierwsze spotkanie ze SZTUCZNĄ MUCHĄ. Musicie się zgodzić, że łowienie to w żadnym stopniu nie przypomina innych metod. Fakt – cel jest ten sam. Chodzi bowiem o przechytrzenie ryby przy pomocy wędkarskich akcesoriów. Jakże inna jest jednak w muszkarstwie droga do przechytrzenia tej ryby. O ileż ciekawsza…

Od momentu, gdy zajrzałem po raz pierwszy do działu „Wędkarstwo Muchowe” Wiadomości Wędkarskich, zaczął mi imponować styl wędkarzy z „lassem” w dłoni. Utożsamiałem go zawsze z człowiekiem o wysokiej etyce, wysokich umiejętnościach wędkarskich oraz serdecznym stosunku do kolegów – wędkarzy. Później, gdy startowałem już w zawodach wędkarskich na szczeblu ogólnopolskim, napotkani wędkarze często weryfikowali moją opinię o muszkarzach. Ludzki umysł jednak jest tak skonstruowany, że pamięta zwykle tylko najlepsze i najpiękniejsze momenty. Największe ryby, najpiękniejsze połowy, najlepszych kolegów…

 

Białostocczyzna, jak wiadomo, nie jest obszarem dla muszkarza idealnym. Można sobie czasami połowić ryby na sztuczną muchę, jednak w błędzie jest ten, kto sądzi, że Sokołda czy Supraśl są wymarzonym poligonem dla muszkarzy. Z perspektywy czasu widzę, że jeśli ktoś chce zostać muszkarzem, a mieszka na Podlasiu, to nie wystarczy, że będzie on „chciał”. Kandydat na muszkarza musi BARDZO CHCIEĆ. Choć nie ma już problemów ze sprzętem, a wysokie ceny muchówek i linek są mitem, to zawsze pojawia się problem z rozpoczęciem przygody muszkarskiej nad wodą. Można pojechać nad wodę, próbować, czytać. Wiadomym jest jednak, że praktycznych umiejętności nie nabędzie się w sposób teoretyczny. Gdy już skompletujemy sprzęt, przeczytamy dwa wersy Szekspira i obejrzymy 13 odcinków „Wędkarskich Przygód Rexa Hunta” zapragniemy osobiście oddać się „jedynej słusznej” metodzie. Sztuczna mucha jest metodą bardzo wymagającą, choć nie jest tak trudna do opanowania, jak się powszechnie uważa. Najpiękniejsze jest to, że każdy ma w niej możliwość dopracowania się swojego własnego stylu łowienia. Łący ona bowiem wszystkie inne metody i pozwala syntetyzować zebrane wcześniej doświadczenia. Łowienie na streamera opiera się na zasadach podobnych do spinningu. Przynętą jest imitacja rybki, żaby, raka… Mokra mucha – jako imitacja owada, podobna jest w swych zasadach do bardzo lekkiego spinningu operującego malutkimi przynętami. Nimfa – przecież to jedna z odmian przepływanki – dopatrzeć się tam możemy elementów metody angielskiej, bolońskiej, przystawki… Sucha mucha? Każdy z nas widział powierzchniowe żerowanie ryb i zastanawiał się, jak je przechytrzyć zakładając na lekki haczyk konika polnego bądź jętkę. Cóż zatem sprawia, że łowienie na muchę jest tak wyjątkowe? Ano fakt, że jedną lekką wędką jesteśmy w stanie łowić ryby żerujące na nieomal wszystkich rodzajach pokarmu i w każdy możliwy sposób. Dodajac do tego możliwość samodzielnego wykonania przynęty oraz łowienia w bardzo malowniczy i efektowny sposób mamy w końcu wielkie pole do samorealizacji. Rozważania na temat łowienia tą metodą zawsze można podsumować podobnie, jak inne dziedziny życia. Łowię na muchę, bo tak. I koniec. O gustach się nie dyskutuje.

Wędkarstwo jest dziedziną praktyczną. Wie o tym każdy, kto próbował nauczyć się wędkarstwa z książek i gazet. Wiadomym jest również to, że po przeczytaniu pewnych informacji, człowiek nie musi „wyważać otwartych drzwi”. Mam nadzieję, że nasze teksty będą taką pomocą. Praktyczną pomocą dla adeptów muszkarstwa. Będziemy się starać unikać górnolotnych tez i stwierdzeń. Chcemy opisać to, w jaki sposób sami stawaliśmy się (stajemy się?… ) muszkarzami oraz to, co naszym zdaniem jest w tym szlachetnym hobby najważniejsze.

Cykl artykułów „Sierścią i Piórami, czyli rzecz o muszkarstwie w wielu księgach przez Muszkarza spisana” bedzie pisany sukcesywnie przez różnych muszkarzy, członków Salmo Clubu Białystok. Mam nadzieję, że czytelników zainteresują kolejne części cyklu. Nie będziemy trzymać się jakiegoś schematu. Nie mamy zamiaru opisać wszystkich muchowych metod w sposób książkowy. Nie chcemy kolejno opisywać wszystkich ryb czy much. Chcemy za to stworzyć cykl tekstów mówiących o najważniejszych aspektach muszkarstwa. Będziemy przytaczać jak najwięcej praktycznych przemyśleń i opisywać dogłębnie nasze doświadczenia w (mam nadzieję) luźny i humorystyczny sposób. Zapraszamy do lektury kolejnych artkułów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *