O nagrodę Przewodniczącego

Pomimo, że sezon wędkarski dobiega końca – mam tu na myśli sport, na pewno to nie koniec wędkarskich zmagań. Pozostało jeszcze kilka zawodów, tak w okręgu, jak i w Kołach. W ciągu całego sezonu miałem możność uczestniczyć – jako zawodnik, w niewielu zawodach wędkarskich. Można je zliczyć na palcach jednej ręki. Spowodowane to było moją pracą z dziećmi i młodzieżą naszego okręgu. Przygotowania do olimpiad ogólnopolskich, uczestniczenie w treningach drużyny białostockiej, organizacja i uczestnictwo w festynach, oraz zawodach, z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka (Sokółka, Hajnówka, Orla, Bielsk Podlaski, Białystok, Wasilków).

W połowie miesiąca września, zostałem zaproszony – jako zawodnik, do udziału w zawodach spławikowych. Zawody te organizował  NSZZ ,,Solidarność”, działający przy Spółdzielni Mieszkaniowej im. Adama Mickiewicza w Białymstoku. Zarząd naszego Koła ściśle współpracuje z Zarządem tej Spółdzielni, dlatego też moja obecność na tych zawodach.

Zawody o nagrodę Przewodniczącego NSZZ ,,Solidarność” Spółdzielni odbyły się dnia 26 września 2009roku, na łowisku specjalnym PZW Bachury.
,,Łowienie o tej porze na Bachurach, to strata czasu!” – takie opinie krążyły wśród wędkarzy, gdy spytałem czy ktoś może łowił tam niedawno. Ale postanowiłem skorzystać z zaproszenia i spróbować swoich sił, właśnie na Bachurach.
Warunki atmosferyczne tego dnia nie zachęcały do wyjazdu na zawody. Temperatura powietrza spadła, od rana było pochmurno, nieprzyjemnie. A co najgorsza, ciśnienie atmosferyczne było duże – 1014 HPa. Wiał wiatr. Na miejscu zbiórki zaczęli gromadzić się pierwsi uczestnicy wyjazdu. Oprócz samych zawodników byli obecni także pracownicy Spółdzielni, pragnący oderwać się od codziennego, monotonnego trybu życia i odpocząć na łonie nieskażonej w tym regionie przyrody. Na łowisko przyjechaliśmy około godziny dziewiątej. Na parkingu łowiska stało już kilka samochodów prywatnych.

Po krótkiej odprawie i pobraniu siatek do przechowywania ryb, udaliśmy się na wyznaczone przez organizatora pomosty. W międzyczasie dowiedziałem się od pracownika zatrudnionego na łowisku, że ,,aby dzisiaj złowić drobną rybę, trzeba być niewątpliwie zawodowcem, a o złowieniu karpia trzeba tylko pomarzyć!”. Nie napawało mnie to optymizmem. Nie mniej jednak byłem zadowolony. Cieszył mnie fakt, że mogłem spotkać się ze znajomymi, pogadać, a przy okazji spróbować swoich sił w rywalizacji, przeżyć kolejną wędkarską przygodę. Po wejściu na pomost nr 16 rozpocząłem przygotowania. Przygotowałem wędki, zmierzyłem grunt i zająłem się przygotowaniem zanęty. Na dzień dzisiejszy, wspólnie z moim przyjacielem – Zbyszkiem Wróblewskim, opracowaliśmy recepturę zanęty, na podstawie testowania różnych zanęt na olimpiadach. Miała się dzisiaj sprawdzić.

Rozpoczęły się zawody. Już po 5 minutach nastąpiło pierwsze ,,branie” ryby. Za chwilę 25 centymetrowy leszczyk wylądował w mojej siatce. Od tej chwili brania były częste. Łowiłem drobnego leszczyka i płotkę. Obserwowałem także, jak łowisko zaczęli opuszczać wędkarze rekreacyjni (ci z samochodów). Mówili, że ryba nie bierze. W pewnym momencie ustają brania. Spławik unosi się na wodzie, nie wykazuje żadnych ruchów. Zmieniam przynętę, ,,donęcam” łowisko. Kompletna cisza. I naraz spławik drgnął. Zacinam. Czuję że na haczyku mam rybę – większą rybę. Próba podniesienia jej do góry spełzła na niczym. Po chwili zestaw wyskakuje z wody. Nie wiem co jest grane. Zmieniam przynętę (dwa małe, białe robaki na haczyku). Ponawiam próbę. Za chwilę drugie branie. Sytuacja powtarza się. Zestaw wyskakuje z wody. Myślę ,,do trzech razy sztuka!”. Zmieniam przynętę. Po chwili ponowne branie. Zacinam. Tym razem zacięta ryba odpływa na środek łowiska. Przytrzymuję ją, przyciągam w moją stronę. Ryba z dużą szybkością, półkolem płynie w stronę mojego brzegu. Automatycznie sięgam po podbierak. I w tym momencie holowana ryba wykonuje tzw. ,,świecę”. Wyskakuje na 2 metry, nad powierzchnię wody. To piękny szczupak! A ja tylko mogę popatrzeć na pęknięty haczyk. Szkoda! Ponowne brania rozpoczęły się ponownie, po 20 minutach. Jednak do końca zawodów pozostało już niewiele czasu. Ale kilka rybek jeszcze zdołałem złowić. Przychodzę pod wiatę. Zostawiam sprzęt i udaję się do budynku administracji łowiska, aby zważyć złowioną przeze mnie rybę. Waga wskazuje wynik – 1.350kg. Nie wiem jakie wyniki uzyskali pozostali zawodnicy. I wkrótce wszystko staje się jasne. Mój wynik jest na miarę ,,pudła”, na tą najwyższą miarę. A więc dzisiaj wygrałem. Nie ukrywam, jestem zadowolony. Jestem zadowolony tym bardziej, że wynik drugiego zawodnika to tylko 310pkt.
A więc nie jest jeszcze ze mną tak źle.

Wszyscy zgromadzili się już przy płonącym ognisku. Kiełbaski przygotowane przez organizatora czekają.Ale najpierw miła chwila. Przewodniczący NSZZ ,,Solidarność” – Marek Borowski odczytuje wyniki. Okazuje się też, że tylko czterech zawodników zdołało tego dnia coś złowić. Przewodniczący wręcza zwycięzcom czeki wartościowe, na zakup artykułów wędkarskich w sklepie SUM. Dziękuje wszystkim za zawody. Teraz zaprasza wszystkich do pieczenia kiełbasek. Atmosfera wspaniała, humory dopisują. Mijają chwile i wkrótce trzeba jechać do domu. Pozostają niezapomniane przeżycia z kolejnej wędkarskiej przygody. Może za rok spotkamy się znowu. Do zobaczenia!

Oficjalne wyniki:
I miejsce – Andrzej Białous (Koło PZW ,,Okoń” Białystok) – 1.350pkt
II miejsce – Grzegorz Kownacki  – 310pkt
III miejsce – Antoni Karwiński (Koło PZW ,,Okoń” Białystok) – 10pkt
Andrzej Frąckiel – 10pkt.

Serdecznie dziękuję za zaproszenie mnie na zawody, przez Związki Zawodowe Spółdzielni, za przygotowanie zawodów i sponsoring.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *