Muchowe Mistrzostwa Okręgu 2009

2

To samo, wyborne grono, ta sama, piękna rzeka, ta sama, wiejąca nostalgią stanica wodna we Frąckach dowodzona przez tego samego, zawsze uśmiechniętego Pana Jurka. Doprawdy, nie wiem jak to się dzieje, że każdemu naszemu przyjazdowi nad Czarną Hańczę do „naszej” bazy towarzyszą – niczym psu Pawłowa – przyjemne emocje i skojarzenia związane zapewne z licznymi pozytywnymi przeżyciami związanymi z tym magicznym miejscem. Emocje tym razem o tyle większe, że przyjechaliśmy tym razem by rozegrać Mistrzostwa Okręgu w Wędkarstwie Muchowym 2009.

W tym roku mieliśmy się po raz kolejny przekonać, że pomimo naszej wieloletniej koleżeńskiej znajomości każdy z nas wciąż może czymś zaskoczyć swoich kolegów. W tym roku „Ojciec Dyrektor” powalił wszystkich na kolana wyposażeniem swojego dyrektorskiego warsztatu (megafon, przez który płynęły w dal liczne pieśni i komentarze). „Spleśniała Malina” obchodził chlubny „lublijeusz” swoich n-tych urodzin z pomocą szampana – jak zwykle Igristoje, a „Lord Woldemort” powalał na kolana (przez dyrektorski megafon, a jakże) wszystko to, co rozumiało polską mowę, poematem Aleksandra Fredry wyrażanym trzynastozgłoskowcem. Wszyscy chylimy czoła zdolnościom zapamiętywania kolejnych wersów przez Woldemorta, gdyż w okolicznościach spotkań Salmo Clubu z zapamiętywaniem poezji i prozy bywa bardzo różnie.

Sobotnia, poranna tura Juniorów przyniosła niespodziewane rezultaty. Julia Tałałaj pod opieką swojego Taty „Dzidosława” zgłosiła do miary wymiarowego pstrąga, co w warunkach kiepskiej pogody i niskiego stanu wody Czarnej Hańczy i zerowych wyników kontrkandydatów do tytułu Mistrza Okręgu kategorii Juniorów, było niewątpliwie wielkim sukcesem. Po wieczornej turze seniorów tylko kilku zawodników mogło się pochwalić punktowanymi rybami (a kleń obrodził). „Lisu” pojmał lipienia w tajemnym miejscu, przez co „Krwawa Ręka” był zmuszony do planowania poszukiwań nieprzebranego stada lipieni złożonego z 5 osobników widzianych gdzieś pomiędzy źródłem a ujściem Czarnej Hańczy. Wieczorne ognisko odbyło się pod znakiem prób wbicia siekiery Dzidosława w betonowy pieniek przez Jerzego Krzysztofa. Przy wtórze szczerbionego Fiskarsa i pieśni „Czarliego Bochenka” płynących w ciemną dal z dyrektorskiego megafonu, szykowaliśmy taktykę na kolejny dzień.

Poranna tura Seniorów upłynęła pod znakiem stabilnej, deszczowej pogody. Stąd też zawodnicy nie bardzo kwapili się do wyjścia na wodę, w czym wspierał ich głos naszego Ichtiometry Grzegorza, który twierdził, że „ryba nie lubi pośpiechu”. W strugach padającego deszczu zawodnicy starali się znaleźć sposób na nieaktywne ryby. Udało się to „Krwawej Rency”, który nie natrafiwszy na żadnego z członków słynnego stada 5 lipieni po zmeliorowaniu nimfami całego koryta Czarnej Hańczy, przeszedł na streamera i złowił pstrąga długości 36cm który okazał się być najdłuższą rybą zawodów. W drugiej turze juniorów w obliczu kiepskiej pogody nie udało się niestety żadnemu z zawodników dołowić miarowej ryby. Zaplanowano więc „dogrywkę” zawodów dla Juniorów w innym terminie. Końcowa klasyfikacja Mistrzostw Okręgu w Wędkarstwie Muchowym w Kategorii Seniorów przedstawiała się następująco:

1. Jędrzej Grygoruk („Krwawa Renca”) – (-10, 220 pkt)
2. Przemysław Lisowski („Lisu”) – (-10, 160 pkt)
3. Krzysztof Szerszenowicz („Szerszeń”) – (-11, 200 pkt)
4. Zdzisław Tałałaj („Dzidosław”) – (-11, 140 pkt)
5. Krzysztof Wyszyński („Wysz”) – (-12, 120 pkt)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *